Lepsza strona miasta Olsztyn

Wrażenia po 50-tym Walnym Zgromadzeniu Członków Spółdzielni Mieszkaniowej „Jaroty” w Olsztynie

27 kwietnia, 2013
Siedziba SM Jaroty

fot. Google

50-te Walne Zgromadzenie Członków Spółdzielni Mieszkaniowej „Jaroty” odbyło się 26 kwietnia 2013 roku w auli Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 7 (LO V) przy ul. Krasickiego 2 w Olsztynie .

Jedna wielka d… to co zobaczyliśmy wczoraj na własne oczy, przechodzi ludzkie pojęcie. Całe zebranie wyglądało na odgórnie ustawione. Poniżej kilka faktów z Walnego.

SM Jaroty liczy ponad 9000 członków – na zebraniu obecnych było około 270 (niespełna 1/35!).

Pierwsze głosowania i wybory komisji odbywały się, gdy na salę przychodzili kolejni członkowie Spółdzielni, ale mniejsza o to, bo i tak odniosłem grube wrażenie, że na te 270 osób obecnych na sali, jakieś 250 osób to pracownicy SM Jaroty wraz z rodzinami i znajomymi. Całość była widoczna gołym okiem wraz z biegiem spotkania, gdy ogłoszona została pierwsza przerwa (ok. g. 20-tej). Wszyscy jak jedna wielka rodzina, układy i układziki.

Do różnych komisji zebraniowych wybierane były głównie osoby ściśle powiązane z SM Jaroty. Komisja licząca głosy, komisja prowadząca całe spotkanie, wraz z bezczelnym prowadzącym, który w prostacki sposób zwracał uwagę osobom chcącym zabrać głos w danej sprawie, a którzy nie byli z grona „kolesiostwa SM Jaroty”.

Każda sprawa, niezależnie od tego co akurat było głosowane, czy wybory do komisji, czy zmiany w statucie SM Jaroty, czy jeszcze inne sprawy, wszystko jednogłośnie było przegłosowywane przez te 250 osób obecnych na sali (później liczba obecnych zmniejszyła się do ~210).

Kolejna sprawa to Zarząd, czyli największe darmozjady w Jarotach. Pan prezez P. oraz pan wiceprezes W. do godziny przynajmniej 1 w nocy nie odezwali się ani, podkreślam ANI JEDNYM SŁOWEM. Nawet na chwilę nie zabrali głosu, jak skreślane zostały osoby, które zalegały z opłacaniem czynszów, cokolwiek – zero, nic, pustka. A szanowni prezesi woleli oddać głos drugiej wiceprezes, pani P. która swoim wyszczekanym głosem zacnie opowiadała o finansach i sprawozdaniach SM Jaroty za rok 2012. Kwoty porażająco wielkie, a na klatkach nie mogą wyremontować za jednym razem ścian i schodów bo… bo nie. Jak to pani wiceprezes P. ujęła w odpowiedzi na zapytanie o tę kwestię od jednego z obecnych na sali członków SM Jaroty (to nie będzie cytat, a przybliżenie wypowiedzi pani P.): Niech Pan się cieszy, że zrobliliśmy remont ścian i wymianę stolarki okiennej, bo w przyszłym roku mogłoby nie być środków nawet na remont ścian.

Najzabawniejsze i jednocześnie przykładem braku profesjonalizmu i lekceważenia powagi Walnego, było liczenie głosów na sali. Każdy członek SM Jaroty, który przybył na Walne, na wejściu otrzymywał pomarańczową opieczętowaną i podpisaną kartę z indywidualnym numerem, którą w trakcie różnych głosowań trzeba było podnosić (lub też nie). Gdy przy pierwszym liczeniu członków obecnych na sali (tuż po 17-tej), okazało się, że osób jest 245, no i OK. Jest pierwsze głosowanie na jakąś tam komisję (chyba prowadzącą zebranie), ludzie podnoszą swoje pomarańczowe kartki i jaki piękny pomarańczowy las rąk unosił się po całej sali (nadal było 245 osób). Głosy liczą 4 osoby. Gołym okiem widać było, że te kilkanaście osób kartkę trzymało w dole, a po podliczeniu głosów wyszło, że „ZA” było 245 osób i „PRZECIW” piękne i okrągłe „0″.

Najbardziej zastanawiająca była liczba obecnych na Walnym. 1/35 wszystkich członków SM Jaroty to „trochę” za mało, żeby zadziałać coś przeciw tej bandzie darmozjadów, którzy po kilka kadencji siedzą w radzie nadzorczej i radach osiedli, biorąc diety z naszych, spółdzielczych pieniędzy. Na zapytanie jednego z „normalnych” członków SM Jaroty do prowadzącego zebranie (szanowny pan żeglarz): „Proszę powiedzieć, ile osób spośród wszystkich obecnych na sali, to pracownicy Spółdzielni.” – wyszczekany pan przewodniczący zebrania odpowiedział mniej więcej słowami, że to pytanie jest nie na miejscu i przeszedł dalej.

Prezesi biorący z naszej Spółdzielni wypłaty po kilkadziesiąt tysięcy złotych + dodatki i inne premie, wstydu i za grosz moralności nie mają. Śmieją się ludziom w twarz bo są nietykalni. A nietykalni są dlatego, że zarząd może zostać odwołany tylko przez radę nadzorczą Spółdzielni, a w radzie nadzorczej zasiadają sami kolesie pana P. i pana W. – pani P. siłą rzeczy pewnie też.

Skończmy z tą parodią, niech sprawy w swoje ręce wezmą kompetentne osoby, które nie są pazerne na spółdzielczą kasę i mają pojęcie o zarządzaniu takim tworem jak SM. Najlepszym rozwiązaniem byłoby podzielenie SM Jaroty na 3 części: Nagórki, Pieczewo i Jaroty. Bo dlaczego Jaroty mają płacić kasę do wspólnego wora z Nagórkami czy Pieczewem i odwrotnie? Chory system.

Jaroty to na prawdę piękna dzielnica Olsztyna, nie dajmy się zwodzić za nos obecnym władzom i zróbmy coś wreszcie, żeby wszystkim nam żyło się lepiej.

Dodane do Osiedle Jaroty | 4 komentarzy »